Ludzie mówili, że była strasznie brzydka.
Ja, szczerze mówiąc, nigdy, przenigdy nie widziałem jej w ten sposób.
Była szczupła i zgrabna, miała gęste włosy, a w jej oczach było coś z naturalnego, rdzennego piękna. Nigdy nie potrzebowała makijażu i potrafiła śpiewać jak anioły wołające z nieba.
Od samego początku była inna.
19 stycznia 1943 roku w Port Arthur w Teksasie urodziła się dziewczynka. Jej rodzice byli zwykłymi, pracującymi ludźmi — całkiem normalnymi. Jej matka, Dorothy, pracowała w lokalnym college’u, a jej ojciec, Seth, był inżynierem w firmie Texaco.
Rodzina była głęboko religijna i pragnęła spokojnego życia skoncentrowanego na Bogu. Szybko jednak stało się jasne, że ich córka różni się od innych dzieci. Domagała się większej uwagi i miała w sobie wyjątkowy błysk, który ją wyróżniał.
Już od najmłodszych lat było oczywiste, że ciągnęło ją do ludzi niekonwencjonalnych i że była zdeterminowana, by wytyczyć własną drogę.
Artystka dorastała w silnie segregowanym mieście, w czasach, gdy integracja była tematem gwałtownych sporów — był to okres sprawy Brown v. Board of Education z 1954 roku. Ona i jej przyjaciele wyróżniali się jako intelektualni liberałowie miasteczka: ciekawi świata i spragnieni zrozumienia doświadczeń Afroamerykanów. Pochłaniali literaturę beatników, chłonęli jazz i z uwagą słuchali folkowego bluesa.

Została pierwszą beatniczką w Port Arthur — tapirowała włosy, susząc je w piekarniku, nie nosiła stanika i wykształciła swój własny, nie do pomylenia, skrzekliwy śmiech… Pewien znajomy wspominał kiedyś, że zapytała: „Czy to było wystarczająco irytujące?”
Gwiazda odkryła miłość do śpiewania w liceum, szczególnie do bluesa i muzyki folkowej. Ale te lata wcale nie były łatwe. Była nieustannie nękana i społecznie wykluczana.
Jako nastolatka zmagała się z nadwagą i ciężkim trądzikiem, który pozostawił na jej twarzy blizny. Blizny były tak wyraźne, że z czasem poddała się zabiegom, by poprawić swój wygląd.
Jak wspominał jeden z kolegów z klasy, według biografii Alice Echols:
„Była śliczna, a nagle stała się brzydka.”
Jej młodsza siostra Laura opisywała jej skórę jako „niekończącą się serię bolesnych, jaskrawoczerwonych pryszczy”.
„Najbrzydszy facet na kampusie”
Przyszła gwiazda rozpoczęła naukę w lokalnym college’u, zanim przeniosła się na Uniwersytet Teksański w Austin.
Na kampusie chodziła boso, kiedy tylko miała na to ochotę, na zajęcia zakładała dżinsy Levi’s, bo były wygodniejsze, a swoją autoharfę nosiła ze sobą wszędzie — żeby, jeśli nagle najdzie ją ochota, móc od razu zacząć śpiewać.
„Trzymała się z paczką, która żyła książkami i ideami” — wspominała jej młodsza siostra Laura w jednym z dokumentów.
W 1962 roku, gdy studiowała na UT Austin, przyszła ikona niemal „wygrała” uczelniany konkurs na „najbrzydszego faceta na kampusie”. Nie wiadomo, czy zgłosiła się dla żartu, czy sama się nominowała, ale znajomi, którzy byli wtedy na miejscu, zgodnie twierdzą, że było to dla niej upokarzające.
„Czuła się jak outsiderka. Nie potrafiła utożsamić się z tymi samymi celami i pragnieniami, które miało wielu jej kolegów z roku” — powiedziała jej siostra.
Niestety, skupienie na jej wyglądzie miało ją prześladować przez całą karierę, czasem przyćmiewając jej niesamowity talent. Blizny i niekonwencjonalna uroda stały się częścią jej historii. Wiele osób wątpiło, czy ze względu na wygląd w ogóle nadaje się na scenę, a ona bardzo mocno odczuwała ich ocenę.
Droga do sławy
Ale była jedna rzecz, której nikt w tej kobiecie nie potrafił się oprzeć.
I to właśnie wyniosło ją na sam szczyt: jej głos.
Droga artystki do sławy rozpoczęła się w styczniu 1963 roku, kiedy rzuciła studia i autostopem ruszyła do San Francisco, goniąc marzenie o karierze scenicznej.
Śpiewała w kawiarniach i żyła z datków, a każdy, kto jej słuchał, rozpoznawał surowy talent zapowiadający gwiazdę. Jednak na początku lat 60. większość łowców talentów z wytwórni szukała młodych, konwencjonalnie atrakcyjnych kobiet — a ona do tej kategorii nie pasowała.
Jej prawdziwy dar rozbłysnął na scenie folkowej, która w dużej mierze pozostawała podziemna i nie była jeszcze dotknięta presją komercji.

Zwłaszcza po tym, jak przebiła się na szerszą scenę, zaczęła sięgać po heroinę, żeby odrętwieć wobec całej presji i strachu związanego z byciem solową artystką na tym etapie kariery. Przez całe życie eksperymentowała też z innymi substancjami psychoaktywnymi i piła bardzo dużo — jej ulubionym alkoholem był Southern Comfort.
Po dwóch latach w San Francisco początkująca wokalistka była kompletnym wrakiem.
W 1965 roku uciekła z powrotem do Teksasu, ważąc zaledwie sześć kamieni. Spędziła rok w domu, próbując dojść do siebie. Dawni koledzy z klasy nagle zobaczyli ją w sukienkach i makijażu, z włosami starannie upiętymi w kok. Poszła na terapię, ponownie zapisała się na studia, a nawet poważnie rozważała pracę jako sekretarka.
Ale gdy zadzwonił telefon z propozycją, by wróciła do San Francisco i śpiewała z nowym zespołem o nazwie Big Brother and the Holding Company, wszystko było przesądzone.
Ikona ruchu kontrkulturowego
Podczas gdy jej nie było, San Francisco nagle stało się najmodniejszym miastem na świecie — a ona miała za chwilę zostać jedną z największych ikon kontrkultury.
W czerwcu 1966 roku zespół zagrał na Monterey Pop Festival, początkowo zaplanowany na mało znaczący, popołudniowy występ. Jednak w chwili, gdy ludzie usłyszeli, jak śpiewa, tłum oszalał, a zespół szybko przeniesiono na główny, wieczorny koncert następnego dnia. Menedżer Boba Dylana zauważył ich i podpisał z nimi kontrakt w Columbia Records na 250 000 dolarów.
Występ na Monterey Pop stał się wielkim przełomem zespołu — i ich wokalistki. W jednej chwili ta niepozorna, naznaczona trądzikiem kobieta, która zawsze narzekała, że nie potrafi zwrócić na siebie uwagi, nagle stała się najseksowniejszą kobietą na świecie. Zmieniała mężczyzn jak chusteczki i pilnowała, by media o tym wiedziały — przechwalała się nawet „Rolling Stone”, opowiadając o jednonocnej przygodzie z gwiazdą futbolu Joe Namath. Krążyły też plotki, że miała romans z amerykańskim prowadzącym talk-show Dickiem Cavettem, który wielokrotnie przeprowadzał z nią wywiady.
„Nie jestem dzikiem, z którym nikt nie chce iść do łóżka. Każdy chce iść ze mną do łóżka” — powiedziała.
Była pierwszą kobiecą gwiazdą rocka, która osiągnęła prawdziwą sławę i status ikony, trafiając na okładki najważniejszych magazynów, takich jak „Newsweek” i „Rolling Stone”.
Więc o jakiej legendarnej kobiecie mówimy?
Oczywiście — o Janis Joplin.

Dawno temu — na długo przed filtrami, makijażem i chirurgią plastyczną — Janis Joplin była prawdziwym symbolem seksu, ponieważ sam jej głos krzyczał pięknem i siłą. Po nagraniu dwóch albumów z Big Brother ruszyła własną drogą: najpierw z Kozmic Blues Band, a później z Full Tilt Boogie Band.
Joplin miała na koncie pięć przebojów na amerykańskiej liście Billboard Hot 100, w tym swój kultowy, wydany pośmiertnie hit — cover utworu Krisa Kristoffersona „Me and Bobby McGee”, który w marcu 1971 roku dotarł na pierwsze miejsce.
Do jej najbardziej niezapomnianych nagrań należą m.in. potężne covery „Piece of My Heart”, „Cry Baby”, „Down on Me”, „Ball and Chain” i „Summertime”, a także jej przejmujący autorski utwór „Mercedes Benz” — jej ostatnie nagranie w historii.
Chciała zadowolić rodziców
Jej muzycznymi bohaterami byli Odetta, Billie Holiday i Otis Redding — ale osobą, która prawdopodobnie najmocniej ukształtowała jej styl, była królowa bluesa Bessie Smith.
Janis nie mogła znieść tego, że legenda bluesa została pochowana w Filadelfii w nieoznakowanym grobie. W sierpniu 1970 roku połączyła siły z Juanitą Green, która jako dziecko pracowała u Smith jako pomoc domowa, aby opłacić porządny nagrobek i wreszcie oddać Bessie Smith hołd, na jaki zasługiwała.
Z dzisiejszej perspektywy widać, że niezwykle inteligentna Janis Joplin często była napędzana stałą potrzebą zadowolenia rodziców. Znakomity pełnometrażowy dokument Amy Berg Little Girl Blue pokazuje to poprzez osobiste listy Janis, które posłużyły jako materiał źródłowy do filmu.

Wiele z tych listów, wysyłanych do rodziny w Port Arthur w Teksasie, ujawnia uporczywe pragnienie, by zaimponować bliskim i uzasadnić swoje wybory.
„Choć to słabe, przepraszam, że w tej rodzinie jestem po prostu taka beznadziejnie zła” — napisała po wyjeździe do San Francisco, by gonić swoje marzenia.
Mimo jej buntowniczej drogi rodzice w dużej mierze ją wspierali — choć, co zrozumiałe, martwili się jej narkotykami. W filmie dokumentalnym siostra Janis opowiada, że rodzice nawet zastanawiali się, czy ich własne błędy wychowawcze „nie doprowadziły do katastrofy”.
Ale przynajmniej raz zaprosili znajomych do domu, by wspólnie obejrzeć córkę w programie The Ed Sullivan Show.
„Oczywiście moi rodzice byli z Janis bardzo dumni. Ale byli też ludźmi swojego pokolenia i nie rozumieli ruchu hippisowskiego bardziej niż reszta osób z ich generacji. Mieli z Janis szczery, prawdziwy kontakt. Dla niej nie było to zaskoczeniem. Kilka lat wcześniej, kiedy Janis uparcie robiła rzeczy, które oni uważali za niewłaściwe, zgodzili się po prostu, że będą się nie zgadzać. Uznali, że utrzymanie relacji i bliskości jest ważniejsze niż pełna zgoda co do jej zachowania. Dzięki temu mogli przynajmniej rozmawiać i być może mieć jakiś wpływ. Martwili się o to, w co Janis się wplątuje — a każdy rodzic martwi się o to, co robią jego dzieci” — wspominała kiedyś siostra Janis, Laura.
Ostatnie godziny
Niestety, Janis Joplin zmarła zbyt młodo. Miała zaledwie 27 lat, gdy w październiku 1970 roku znaleziono ją martwą w Landmark Hotel w Los Angeles.
Odnaleźli ją jej road manager i bliski przyjaciel, John Byrne Cooke.
Podobno Janis spędziła dzień w studiu i wydawała się szczęśliwa, choć para znajomych, z którymi planowała się spotkać, nigdy się nie pojawiła. W tamtym czasie była związana z dwiema różnymi osobami.
Jedną z nich był jej narzeczony, student z Berkeley Seth Morgan, który próbował nadążyć za wirującym życiem już kultowej wokalistki. Drugą była Peggy Caserta, z którą Janis łączyła relacja „razem–osobno”.
Później Janis wróciła do swojego pokoju, prawdopodobnie wstrzyknęła heroinę, po czym zeszła do hotelowego lobby, żeby kupić papierosy, i wesoło rozmawiała z nocnym portierem. Następnie znaleziono ją martwą w pokoju — nadal trzymała w dłoni papierosy i drobne. Później ujawniono, że heroina, której użyła tej nocy, była wyjątkowo czysta — i tragicznie, ta sama partia zabiła w Los Angeles jeszcze osiem innych osób w tamten weekend.
Janis Joplin została skremowana w Pierce Brothers Westwood Village Memorial Park and Mortuary w Los Angeles, a jej prochy rozsypano nad Oceanem Spokojnym z samolotu.

Janis była naprawdę stąpającą po ziemi, szczerą i prostolinijną kobietą, która kochała zarówno swoją muzykę, jak i swoich fanów. Nie była tylko artystką — była głosem i duszą całego ruchu, częścią publiczności tak samo, jak była wykonawczynią, w samym centrum tego wszystkiego. Dziękujemy za wszystko, Janis.