59-letnia Salma Hayek pojawiła się na czerwonym dywanie, nie ukrywając siwych włosów, co wywołało mieszane reakcje wśród fanów. Hollywoodzka aktorka przyznała, że spokojnie podchodzi do zmian związanych z wiekiem i nie uważa za konieczne farbowanie siwych włosów ani na potrzeby sesji zdjęciowych, ani na imprezy towarzyskie. Jedna z najbardziej atrakcyjnych kobiet światowego kina otwarcie oświadczyła, że nie chce tracić cennego czasu na ciągłe wizyty w salonach kosmetycznych i nie potrzebuje aprobaty innych.

Hayek nie boi się wieku i spokojnie podchodzi do zbliżającej się rocznicy. Wygląda na to, że hollywoodzka gwiazda ostatecznie pogodziła się z naturalnymi zmianami w wyglądzie i postanowiła pokazać się publicznie z siwizną. „Jest jeszcze za wcześnie, żeby pojawiać się z siwymi włosami. Wygląda, jakby celowo dodała sobie lat i wygląda na zaniedbaną”, „Nie rozumiem tej mody na naturalność. Zarówno Pamela Anderson, jak i Salma Hayek, szczerze mówiąc, wyglądają gorzej w takim naturalnym wizerunku. Dlaczego nagle postanowiły zrezygnować z dotychczasowej pielęgnacji?

„Ten wizerunek wygląda jakoś niedbale”, „Przecież i tak jest wspaniałą kobietą. Mam wrażenie, że sama się postarza. Ale po co?”, „Z zakrytymi siwiznami wyglądałaby co najwyżej na czterdzieści”, „Salma, czas kupić farbę do włosów”, „Nie, ten wizerunek w ogóle jej nie pasuje” – piszą internauci w komentarzach.

A mnie ciekawi, co o tym myślicie, przyjaciele. Czy popieracie naturalne starzenie się?

