Mało znane błędy i zabawne wpadki filmowe w filmie „Oficer i dżentelmen”

Nie wiem, czy ma to związek z moją miłością do filmów z lat osiemdziesiątych, ale „Oficer i dżentelmen” zawsze należał do moich ulubionych. To prawdziwa klasyka i prawdopodobnie obejrzałam go co najmniej dziesięć razy.

Mało znane błędy i zabawne wpadki filmowe w filmie „Oficer i dżentelmen”
Kiedy jednak niedawno zaczęłam zgłębiać temat tego filmu, zdałam sobie sprawę, że zawiera on mnóstwo szczegółów, których wcześniej po prostu nie dostrzegałam i o których nie wiedziałam. Teraz niektóre z najbardziej charakterystycznych scen postrzegam zupełnie inaczej.

Ognista emocjonalność Debry Winger oraz potężna, niezapomniana prezencja Louisa Gossetta Jr. uczyniły z „Oficera i dżentelmena” prawdziwy arcydzieło. I oczywiście jasna, naturalna charyzma Richarda Gira dodała filmowi jeszcze więcej uroku i gwiazdorskiego blasku.

Film miał swoją premierę latem 1982 roku i stał się ogromnym hitem, zarabiając około 190 milionów dolarów przy dość skromnym budżecie wynoszącym sześć–siedem milionów. Jednak pomimo ciepłego przyjęcia przez krytyków i ugruntowanej pozycji w historii kina lat osiemdziesiątych, podczas kręcenia filmu nie wszystko szło gładko.

Historia miłosna w mundurze

Mało znane błędy i zabawne wpadki filmowe w filmie „Oficer i dżentelmen”

W centrum fabuły filmu „Oficer i dżentelmen” znajduje się Zack Mayo, grany przez Richarda Gira, ambitny kandydat na oficera lotnictwa Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, który trafia do surowego świata szkolenia w Aviation Officer Candidate School.

Pokonując trudny program szkoleniowy, Zach przeżywa również swój pierwszy naprawdę poważny związek z Paulą – miejscową dziewczyną, w której rolę wcieliła się Debra Winger.

Jednocześnie musi zmierzyć się z surowym i bezlitosnym sierżantem piechoty morskiej Emilem Fowleyem, w którego wcielił się Louis Gossett Jr. Ten człowiek doprowadza każdego kadeta niemal do granic wytrzymałości.

Scenariusz został zainspirowany osobistymi doświadczeniami autora, Douglasa Deya Stuarta, który sam przechodził szkolenie jako kandydat na oficera lotnictwa morskiego. Początkowo marzył o zostaniu pilotem, ale jego droga została przerwana po dyskwalifikacji medycznej.

Nawet postać Pauli miała swoje odzwierciedlenie w prawdziwym życiu: prototypem bohaterki była pracownica lokalnej fabryki, którą Stewart poznał i z którą spotykał się podczas szkolenia. Dlatego wątek romantyczny filmu wyszedł bardzo osobisty i przyziemny.

Nieoczekiwany zwrot akcji przy obsadzie

Początkowo do roli Zaka Mayo zatwierdzono muzyka i okazjonalnego aktora Johna Denvera. Jednak w miarę postępów castingu rola ta przechodziła przez całą serię głośnych hollywoodzkich nazwisk — wśród kandydatów byli Jeff Bridges, Harry Hamlin, Christopher Reeve, John Travolta, a ostatecznie Richard Gere.

Ostatecznie to właśnie Gere okazał się silniejszy od rywali i otrzymał rolę, która w dużej mierze zdefiniowała jego karierę. Travolta natomiast odrzucił tę propozycję – tak samo jak kiedyś odrzucił rolę w filmie „Amerykański żigolak”.

Później Richard Gere wyznał Barbarze Walters, że początkowo zgodził się na udział w filmie wyłącznie ze względu na pieniądze. Ironią losu jest to, że właśnie ten film stał się jego największym sukcesem kasowym w tamtym czasie, dopóki nie został on później przewyższony przez „Piękną”.

Chemia na ekranie okazała się iluzją

Na pierwszy rzut oka na ekranie widać między Richardem Girą a Debrą Winger bezsprzeczną chemię. W kadrze i na zdjęciach ich więź wydaje się tak silna, że sprawia wrażenie niemal prawdziwej. Jednak poza planem filmowym wszystko było o wiele bardziej skomplikowane.

Pomimo tej napiętej bliskości, którą tworzyli przed kamerą, w rzeczywistości, jak donoszono, nie dogadywali się podczas kręcenia filmu. Winger nazwała kiedyś Gira „murem z cegieł”, a sam Gir przyznał później, że między nimi rzeczywiście istniało napięcie.

Według Louisa Gossetta Jr., który opisał to w książce „An Actor and a Gentleman”, oboje odtwórcy głównych ról starali się trzymać się od siebie z daleka za każdym razem, gdy kamera nie kręciła. Zaznaczył również, że Debra Winger nie była szczególnie pod wrażeniem gry aktorskiej Richarda Gira.

Ponadto, jak twierdził, miała ona napięte relacje również z reżyserem filmu, Taylorem Hackfordem, którego podobno nazywała „zwierzęciem”.

Chociaż Richard Gere był wymieniony jako pierwszy w czołówce i grał główną rolę, podobno niepokoiło go to, jak silna okazała się obecność Debry Winger na ekranie i jak łatwo przyciągała na siebie uwagę. Ostatecznie to właśnie jej rola przyniosła jej nominację do Oscara za najlepszą rolę kobiecą.

Po latach Gere zaczął wypowiadać się o niej znacznie cieplej, podkreślając jej otwartość przed kamerą, a nawet z wdzięcznością wspominając moment, w którym wręczała mu nagrodę na festiwalu filmowym w Rzymie.

Niepokojąca prawda o scenie z nagością

Według doniesień Debra Winger sama prowadziła negocjacje dotyczące kontraktu, nie mając agenta, i podpisała umowę, zanim jeszcze zapoznała się z poprawioną wersją scenariusza. Później ze zdziwieniem odkryła, że rola obejmuje scenę z nagością.

Ponieważ nie podobał jej się taki obrót spraw, poprosiła, aby w tej scenie ją zakryto, ale usłyszała, że skoro w umowie nie ma zapisu zakazującego nagości, jest zobowiązana do kręcenia sceny zgodnie z wytycznymi scenariusza.

Podczas kręcenia sceny intymnej w pokoju hotelowym Debra Winger opowiadała później, że atmosfera na planie była dla niej niezwykle niekomfortowa i zmuszała ją do emocjonalnego zamknięcia się w sobie, zamiast po prostu mechanicznie odgrywać to, co się działo.

Mało znane błędy i zabawne wpadki filmowe w filmie „Oficer i dżentelmen”

„To było jedno z najgorszych doświadczeń w moim życiu. Kręcenie scen w pokoju hotelowym było bardzo trudne” – opowiadała.

Winger dodała również, że nie czuła szczególnej bliskości z Girą na planie, a to napięcie sprawiało, że nawet najprostsze momenty były trudne do odegrania.

„Nie czułam szczególnej bliskości z Richardem Girą i za każdym razem, gdy reżyser chciał, żebyśmy się pocałowali, miałam ochotę się rozpłakać” – mówiła.

Nieoczekiwana droga do „Oscara”

W roli sierżanta Emila Fowle’a w filmie „Oficer i dżentelmen” Louis Gossett Jr. stworzył postać, która stała się jedną z najważniejszych w jego karierze. Rola ta przyniosła mu Oscara za najlepszą męską rolę drugoplanową, a on sam stał się pierwszym afroamerykańskim aktorem, który otrzymał tę nagrodę w tej kategorii.

Reżyser Taylor Hackford zastosował nietypowe podejście, aby wzmocnić przerażającą i przytłaczającą obecność Fowle’a. Celowo zakwaterował Gossetta z dala od pozostałych aktorów, aby zachować w nim atmosferę surowości i dystansu, niezbędną dla wizerunku instruktora.

Samo obsadzenie tej roli również okazało się niełatwe. Kilka gwiazd pierwszej wielkości odmówiło udziału, a producenci, jak donoszono, byli pod wrażeniem przesłuchań Mandiego Patinkina. Jednak Hackford ostatecznie uznał, że Patinkin jest „zbyt etniczny” do roli instruktora.

W rezultacie ekipa filmowa przeprowadziła własne badania w Pensacoli na Florydzie i odkryła niezwykły fakt: wielu najlepszych instruktorów w tym miejscu rzeczywiście było czarnoskórych. To właśnie ta obserwacja ostatecznie otworzyła Louisowi Gossettowi Jr. drogę do jednej z najbardziej charakterystycznych ról w filmie.

Cios w czuły punkt

W wywiadzie z 2013 roku Richard Gere opowiadał, że zarówno on, jak i Louis Gossett Jr. przechodzili specjalne szkolenie do scen z karate, które wykorzystywano w pełnych napięcia epizodach szkolenia wojskowego.

Według Geera z czasem opanował on choreografię, podczas gdy Gossettowi przychodziło to trudniej, pomimo intensywnych treningów. Podczas kręcenia sceny wszystko poszło nie tak: Geer, zirytowany i wytrącony z rytmu, przypadkowo uderzył Gossetta w krocze.

Po tym incydencie Gossett, jak donoszono, gwałtownie opuścił plan filmowy i nie wracał przez dwa dni. Aby nie zakłócić harmonogramu, Gir i reżyser Taylor Hackford zaprosili czarnoskórego mistrza karate jako dubler, aby kontynuować pracę.

Pomimo tego, co się wydarzyło, Gir powiedział później, że bierze na siebie pełną odpowiedzialność za ten incydent i jest przekonany, że nie zniszczył to ich relacji. Po premierze filmu on i Gossett spotykali się od czasu do czasu. Niestety, Louis Gossett Jr. zmarł w 2024 roku w wieku osiemdziesięciu siedmiu lat.

Rzeczywiste miejsca kręcenia filmu

Chociaż akcja filmu rozgrywa się na Florydzie, znaczna część filmu „Oficer i dżentelmen” została nakręcona na północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku. Ponieważ Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych nie wyraziła zgody na kręcenie zdjęć w bazie NAS Pensacola, gdzie faktycznie znajdowała się szkoła Aviation Officer Candidate School, zamiast niej wykorzystano Fort Worden – dawną bazę wojskową armii amerykańskiej.

Mało znane błędy i zabawne wpadki filmowe w filmie „Oficer i dżentelmen”
Na początku filmu, kiedy Zack opuszcza dom swojego ojca, w tle widać prawdziwą marynarską historię: pancerniki USS New Jersey i USS Missouri, a także lotniskowiec USS Hornet, stojące w stoczni w Bremerton w stanie Waszyngton.

Wkrótce po zakończeniu zdjęć oba pancerniki zostały zmodernizowane i ponownie wprowadzone do służby. Później „Missouri” odegrał znaczącą rolę w wojnie w Zatoce Perskiej, a następnie oba okręty, podobnie jak „USS Hornet”, zostały wycofane ze służby i przekształcone w eksponaty muzealne.

Sceny w motelu kręcono w Tides Motel w Port Townsend w stanie Waszyngton. Na drzwiach jednego z pokoi wykorzystanych w filmie do dziś widnieje drewniana tabliczka przypominająca o jego miejscu w historii kina.

Co najbardziej irytowało Winger w filmie

Znacznie bardziej niż sceny z nagością, Debrę Winger podobno zasmuciło to, że kilka jej scen w roli Pauli, pracownicy fabryki papieru z Seattle, zostało wyciętych podczas montażu.

„Nigdy nie będę w pełni zadowolona, ponieważ nie jest to kompletna interpretacja roli, którą zagrałam” – powiedziała gazecie „The Philadelphia Inquirer” w 1983 roku.

Wyjaśniła, że ważne fragmenty przeszłości jej bohaterki nie znalazły się w ostatecznej wersji filmu:

„Widzowie nigdy się nie dowiedzą, na przykład, że ojciec Pauli był wobec niej okrutny. Kręciliśmy scenę, w której było jasne: jeśli zrobię coś nie tak, uderzy mnie w twarz i popchnie. Była też scena, w której podkreślono, że w relacjach z siostrami byłam dla nich właściwie jak matka”.

Dodała, że właśnie te wycięte elementy były kluczem do zrozumienia głębi postaci:

„Paula miała wiele cech, które pokazywały, skąd wzięła się siła jej charakteru i z czym musiała się zmierzyć w domu”.

Błędy, które znalazły się w kadrze

Żaden wielki film nie obywa się bez drobnych wpadek.

Oto kilka zabawnych błędów w ciągłości akcji, które można dostrzec w filmie „Oficer i dżentelmen”.

Tuż przed tym, jak kandydaci na oficerów składają przysięgę i kończą szkolenie, jeden z kadetów woła: „Wszyscy oficerowie obecni”. W tym momencie ich szpady spoczywają na ramionach, ale w następnym ujęciu nagle znajdują się już w pochwach.

Podczas uroczystości ukończenia szkoły kandydaci mają na sobie białe mundury paradne Service Dress White, a oficerowie przeprowadzający inspekcję – niebieskie mundury Service Dress Blue. W rzeczywistości podczas takich uroczystości wszyscy powinni nosić identyczne mundury, ponieważ zasady dotyczące stroju w Marynarce Wojennej są ściśle ustandaryzowane i określane przez wyższe dowództwo.

W napiętej scenie bójki między Zakiem Mayo a sierżantem Fowleyem na plecach Mayo widać czerwone ślady – prawdopodobnie pozostałe po poprzednich ujęciach – ale w miarę trwania walki w tajemniczy sposób znikają.

Z kolei w zakładowej stołówce, kiedy Paula próbuje dodzwonić się do Zaka, jedna z koleżanek mówi, że jest teraz trzy czterdzieści w piątek. Jednak dosłownie kilka chwil później, kiedy Paula wybiegła, by go szukać, zegar na ścianie nagle wskazuje dwanaście pięćdziesiąt.

Mało znane błędy i zabawne wpadki filmowe w filmie „Oficer i dżentelmen”
Producent chciał wyciąć główny hit filmu

Według doniesień producent Don Simpson nalegał, by usunąć z filmu kultową balladę „Up Where We Belong”, twierdząc: „Ta piosenka jest do niczego. Nie stanie się hitem”.

Pomylił się w najbardziej radykalny sposób.

Utwór wspiął się na szczyt listy przebojów Billboardu, a nawet zdobył Oscara za najlepszą piosenkę oryginalną, stając się jednym z najbardziej zapadających w pamięć elementów filmu.

Zamiast niej Simpson chciał zupełnie innego nastroju i promował piosenkę „On the Wings of Love” w wykonaniu Jeffreya Osborna. Utwór ten ostatecznie trafił na rynek, ale zdołał wspiąć się jedynie na dwudzieste dziewiąte miejsce na listach przebojów.

Był to niemal fatalny błąd, który mógł całkowicie zmienić historię filmu.

Legendarny finał, którego mogło nie być

Ten właśnie niezapomniany finał filmu „Oficer i dżentelmen”, w którym bohater grany przez Richarda Gira podnosi Debrę Winger na ręce w hali fabrycznej, omal nie zniknął z filmu całkowicie. Chociaż później ta scena stała się jedną z najbardziej legendarnych scen romantycznych w historii kina, sam Gere w tamtym czasie stanowczo się jej sprzeciwiał. Uważał ją za zbyt nieprawdopodobną i niezgodną z surowym, realistycznym tonem, do którego dążył.

„Od samego początku się temu sprzeciwiałem. Mówiłem: »To bzdura«… Próbowałem nakręcić naprawdę realistyczny, surowy film… A to zupełnie nie pasowało, była to scena zbytnio „filmowa”» – wspominał.

Uważał nawet, że kręcenie tej sceny nie ma sensu:

„Stracimy tylko pół dnia na kręcenie tej sceny… To nigdy nie trafi do filmu”.

Scenarzysta Douglas Day Stewart również wspominał, jak niepewnie wszyscy podchodzili do zakończenia:

Mało znane błędy i zabawne wpadki filmowe w filmie „Oficer i dżentelmen”

„Na etapie postprodukcji wszyscy twierdzili, że moje zakończenie nie działa, a kiedy zmontowano je w całości, wszyscy się śmiali”.

Wszystko jednak się zmieniło, gdy scenę połączono z piosenką „Up Where We Belong” i pokazano ją przed publicznością na żywo.

„Sala dosłownie oszalała. Wtedy zrozumieliśmy, że to działa” — powiedział Stewart.

Później Gir przyznał się do czegoś, czego mało kto się po nim spodziewał:

„Zdecydowanie się myliłem”.

„Oficer i dżentelmen” to naprawdę wybitny film i, szczerze mówiąc, dobrze, że ten finał jednak pozostawiono. To jedno z najlepszych zakończeń w historii kina. Do dziś wywiera ogromne wrażenie i choć większość aktorów już się zestarzała lub odeszła z tego świata, szczerze wierzę, że ten film jeszcze długo będzie zdobywał nowych fanów.