Wzięłam wolne z powodu choroby i wróciłam do domu pod koc… Chwilę później zobaczyłam męża, który miał być w delegacji. To, co zrobił przy naszej sypialni, całkowicie mnie zaskoczyło

O siódmej rano zadzwonił budzik, ale Olga ledwo była w stanie otworzyć oczy. Czuła pulsujący ból głowy, łamanie w całym ciele i pieczenie w gardle. Nawet zwykły łyk wody sprawiał jej trudność. Spróbowała wstać, lecz nogi odmówiły posłuszeństwa i po chwili znów opadła na poduszkę.

Za oknem od rana padał deszcz. Szare niebo wisiało nisko nad blokami, a ponura pogoda tylko pogłębiała jej zmęczenie.

Obok niej nie było już męża. Marek, jak każdego dnia, wyszedł do pracy około siódmej. Zanim zamknął drzwi, pochylił się nad nią i pocałował ją w czoło.

— Powinnaś dziś odpocząć. Ostatnio zupełnie o siebie nie dbasz — powiedział z troską.

Olga uśmiechnęła się słabo.

— Nic mi nie jest. Muszę tylko oddać ważne rozliczenie w pracy. Nie mogę zostać w domu.

Marek pokręcił głową.

— Zawsze najpierw myślisz o obowiązkach, a dopiero potem o sobie.

Po jego wyjściu Olga jeszcze chwilę patrzyła w sufit. Przez lata pracy jako księgowa prawie nigdy nie brała zwolnienia. Nawet kiedy źle się czuła, uważała, że nie powinna zostawiać zadań innym.

Tym razem jednak organizm wygrał.

W łazience spojrzała w lustro i niemal się przestraszyła. Twarz miała bladą, oczy podkrążone, a termometr wskazał 38,7 stopnia.

Westchnęła, znalazła numer przełożonego i zadzwoniła.

— Panie Andrzeju, przepraszam, ale dziś naprawdę źle się czuję. Czy mogę wziąć dzień wolny?

— Oczywiście. I nawet nie próbuj przyjeżdżać do biura — odpowiedział stanowczo. — Zdrowie jest ważniejsze. Praca poczeka.

Po rozmowie Olga poszła do pobliskiej apteki. Kupiła lekarstwa, herbatę, miód i cytryny. Kiedy wróciła do mieszkania, zakręciło jej się w głowie tak mocno, że musiała oprzeć się o ścianę.

Przebrała się, zażyła tabletki, zrobiła sobie gorącą herbatę i szybko położyła się pod kołdrą.

Po kilku minutach poczuła ulgę. Powoli zamykały jej się oczy.

Wtedy usłyszała dźwięk przekręcanego klucza w zamku.

Natychmiast się obudziła.

Spojrzała na zegarek. Była 11:15.

— Pewnie sąsiedzi — pomyślała.

Ale po chwili usłyszała ciche kroki w przedpokoju.

Ktoś był w mieszkaniu.

Serce zaczęło bić jej coraz szybciej. Marek nigdy nie wracał tak wcześnie. Ostrożnie wyszła z sypialni i uchyliła drzwi.

Z kuchni dochodziły przyciszone głosy.

Jeden rozpoznała od razu.

To był jej mąż.

Drugi należał do obcej kobiety.

Olga zamarła.

— Nie martw się, ona na pewno jest teraz w pracy — powiedział Marek spokojnie.

Kobieta cicho się roześmiała.

— To dobrze. Będziemy mogli wszystko spokojnie sprawdzić.

Olga poczuła ścisk w żołądku.

Co oni sprawdzali?

Przez szczelinę zobaczyła kuchnię. Marek siedział przy stole razem z nieznajomą kobietą. Przed nimi leżał laptop, koperta, dokumenty i duży album.

— Jesteś pewien, że niczego się nie domyśla? — zapytała kobieta.

— Jestem pewien. Dla niej to będzie ogromna niespodzianka — odpowiedział.

Olga chciała wyjść i zapytać, co się dzieje, ale wtedy usłyszała kolejne zdanie.

— Najważniejsze, żeby wszystko było gotowe przed jej urodzinami.

Kobieta skinęła głową.

— Wtedy będzie idealnie.

Niepokój powoli zaczął ustępować miejsca ciekawości. Może rzeczywiście chodziło o prezent?

Po chwili Marek wyjął z albumu kilka zdjęć.

Olga przestała oddychać.

Na fotografiach była ona.

Kilka lat wcześniej, podczas firmowego spotkania. Obok niej stał dawny przełożony, z którym kiedyś miała trudną relację zawodową.

Pamiętała te zdjęcia. Wtedy wszyscy żartowali z przypadkowych ujęć, a ona nie przywiązywała do nich większej wagi.

Dlaczego Marek trzymał je teraz w rękach?

— Znalazłem je w starym albumie — powiedział. — Ona zawsze mówiła, że nie lubi tamtego wieczoru, ale to chyba jedyne zdjęcia, na których naprawdę wygląda szczęśliwie.

Kobieta uśmiechnęła się.

— Dlatego chcesz zrobić dla niej album?

— Nie tylko — odpowiedział Marek.

Wyjął z koperty bilety.

— Lecimy do Krakowa. Na dwa tygodnie.

Olga poczuła, jak łzy napływają jej do oczu.

— Chcę, żeby w swoje urodziny przypomniała sobie, że życie nie składa się tylko z pracy, terminów i obowiązków. Chcę, żeby znów miała czas spacerować, śmiać się i odpocząć.

Kobieta pokiwała głową.

— Nadal niczego nie wie?

— Nic. Powiedziałem jej, że Anna wyjechała służbowo. Tak naprawdę pomaga mi wszystko przygotować.

Olga przyłożyła dłoń do serca.

Przez ostatnie tygodnie była przekonana, że Marek coś przed nią ukrywa. W jej głowie pojawiały się najgorsze scenariusze.

A on po prostu przygotowywał dla niej coś wyjątkowego.

Przypomniała sobie, jak kiedyś powiedziała mu, że marzy o prawdziwym urlopie, ale ciągle odkłada wyjazd przez pracę.

On zapamiętał każde słowo.

Olga wyszła z sypialni.

Marek natychmiast się odwrócił. Gdy zobaczył żonę, zbladł.

— Olu? Co ty tutaj robisz?

— Wzięłam wolne. Mam gorączkę. Myślałam, że jesteś w delegacji.

Marek podszedł do niej i dotknął jej czoła.

— Boże, przecież ty cała płoniesz. Dlaczego mi nie powiedziałaś?

Po chwili westchnął.

— Chciałem wszystko przygotować wcześniej. Myślałem, że jesteś w pracy. Przepraszam.

Kobieta przy stole również wstała.

— Olgo, naprawdę nie chciałam cię przestraszyć. To wszystko wymyślił Marek. On po prostu jest niepoprawnym romantykiem.

Olga spojrzała na męża. W jego oczach widziała szczere zmartwienie.

Dopiero teraz zauważyła, że wybrał zdjęcia, na których nie wyglądała na zmęczoną i przeciążoną. Wybrał chwile, kiedy była po prostu szczęśliwa.

— Dziękuję — szepnęła.

Przytuliła się do niego.

— Nie masz pojęcia, jak bardzo chciałam tam pojechać.

Marek objął ją delikatnie.

— Jutro idziemy do lekarza. I koniec z odkładaniem siebie na później. Jesteś dla mnie najważniejsza.

Po wyjściu przyjaciółki Marek posadził Olgę na kanapie, przykrył ją kocem i zrobił herbatę z miodem.

— Jesteś na mnie zła za całe to zamieszanie? — zapytał.

Olga uśmiechnęła się.

Wzięłam wolne z powodu choroby i wróciłam do domu pod koc… Chwilę później zobaczyłam męża, który miał być w delegacji. To, co zrobił przy naszej sypialni, całkowicie mnie zaskoczyło

— Trochę. Ale tylko trochę.

Oparła głowę na jego ramieniu.

Za oknem nadal padał deszcz, lecz mieszkanie wydawało się cieplejsze niż wcześniej.

Pierwszy raz od dawna Olga pozwoliła sobie po prostu odpocząć. Bez raportów, tabel i terminów.

Następnego ranka obudził ją zapach świeżych naleśników.

Marek stał przy kuchence i cicho nucił.

— Nawet nie próbuj wstawać — powiedział, gdy otworzyła oczy. — Przyniosę ci śniadanie do łóżka.

Po chwili dodał:

Wzięłam wolne z powodu choroby i wróciłam do domu pod koc… Chwilę później zobaczyłam męża, który miał być w delegacji. To, co zrobił przy naszej sypialni, całkowicie mnie zaskoczyło

— I jeszcze jedno. Wyjeżdżamy za tydzień. Rozmawiałem już z twoim szefem.

Olga roześmiała się, choć zaraz zakaszlała.

Czuła jednak, że powoli odzyskuje siły.

Wiedziała już, że te urodziny będą wyjątkowe.

Nie dlatego, że czekała ją podróż.

Ale dlatego, że ktoś przypomniał jej coś bardzo ważnego — nie była tylko osobą, która musi ciągle rozwiązywać problemy i spełniać oczekiwania innych.

Była ukochaną kobietą, o którą ktoś chciał zadbać.