Alain Delon nie był tylko popularnym artystą — stał się symbolem swojej epoki. Chłodne, zdystansowane spojrzenie jego bohaterów doprowadzało do szaleństwa miliony fanek na całym świecie. Wydawało się, że los takiego człowieka to niekończący się blask reflektorów, uroczyste premiery, entuzjastyczne tłumy i życie przypominające niekończące się święto.

Jednak, jak to często bywa, za efektownym obrazem kryła się zupełnie inna rzeczywistość. Wyobraźcie sobie: ostatnie lata życia legendy zamieniły się w wątpliwą rodzinną dramat z brudnymi wyjaśnieniami relacji – a głównymi uczestnikami okazały się jego własne dzieci. I tak, jeśli oczekujecie tam wzorowej „miłości do taty”, to w tej historii jej wyraźnie zabrakło.
Pieniądze, zazdrość, nagromadzone urazy – wszystko to zmieszało się w tak toksyczny koktajl, który ostatecznie zatruł schyłek życia wielkiego aktora. Teraz opowiem, jak najbliżsi ludzie, w gruncie rzeczy, ciągnęli kołdrę na siebie, podczas gdy otoczenie obserwowało to niemal jak serial.
Spis treści

„Japonka, która wiedziała zbyt wiele”: wyciskanie ostatniej miłości?
Walka o miliony: „Ojcze, nie jesteś sobą!”
„Nie jesteś moim synem”: historia, o której wolano nie mówić
Psia wierność i ostatni skandal
„Japonka, która wiedziała zbyt wiele”: wyciskanie ostatniej miłości?
Zacznijmy od kobiety, która według wielu osób była przy Delonie w ostatnich latach – Hiromi Rollin. Kim ona naprawdę jest? Tutaj wersje rozchodzą się, jak w tanim kryminale. Twierdziła, że była jego partnerką już od początku lat 90. i dzieliła z nim życie. Natomiast dzieci Delona – Anthony, Anoushka i Alain-Fabien – nazywały ją jedynie „towarzyszką” lub asystentką. Różnica, trzeba przyznać, jest zasadnicza.

W lipcu 2023 roku – mniej więcej rok przed śmiercią Delona – dzieci niespodziewanie wystąpiły wspólnym frontem (co w tej rodzinie było rzadkością) i doprowadziły do tego, że Hiromi Rollin została wyprowadzona z posiadłości w Doussi. Wszystko wyglądało jak scena z filmu: ochrona, policja, głośny skandal.
Zarzucono jej od razu cały zestaw zarzutów:
rzekomo źle traktowała starzejącego się aktora;
kontrolowała jego korespondencję i rozmowy telefoniczne;
a jako kulminacja — według rodziny — okrutnie traktowała jego ukochanego psa Lubo.

Trzeba przyznać, że ta historia brzmi niepokojąco. Ale jeśli spróbujemy spojrzeć na nią trzeźwo, nieuchronnie nasuwa się pytanie: czy nie pozbyli się oni osoby, która mogła okazać się niepożądanym pretendentem do spadku? Hiromi twierdziła, że dosłownie wyrzucono ją za próg – bez rzeczy osobistych i środków do życia. Jakkolwiek by na to nie patrzeć, nie ma dymu bez ognia, jednak środki, do których uciekły się dzieci, wydają się wątpliwe. Zbyt zgranie wystąpili przeciwko niej, choć wcześniej ledwo znajdowali wspólny język.
Walka o miliony: „Ojcze, oszalałeś!”
Gdy tylko ta „niepożądana postać” zniknęła z domu, rodzinna jedność natychmiast się rozpadła. Na pierwszy plan wysunęła się najważniejsza kwestia – majątek szacowany na około 300 milionów euro. Kwota, która może przyprawić o zawrót głowy każdego, trzeba przyznać.
I właśnie wtedy rozpoczęła się prawdziwa konfrontacja: wzajemne oskarżenia, publiczne oświadczenia, wątpliwości co do zdrowego rozsądku ojca i próby udowodnienia własnej racji. Rodzinny dramat ostatecznie przerodził się w otwartą wojnę.

Główna linia konfliktu przebiegała między starszym synem, Antonym, a tą, którą wielu uważało za „ulubienicę taty” – Anuszką. Tymczasem sam Delon, jak donoszono, na początku 2024 roku został uznany za niezdolnego do czynności prawnych, co oznaczało, że nie mógł już samodzielnie zarządzać finansami ani podejmować decyzji o znaczeniu prawnym.
Na czym w zasadzie polegał ten dramat?
Anuszka (w oczach rodziny – „tatusia księżniczka”) nalegała, by przewieźć ojca do Szwajcarii. Według jej wersji – w celu leczenia i zapewnienia spokojniejszej opieki.
Bracia interpretowali to jednak inaczej: twierdzili, że chodzi o korzyści finansowe i próbę uniknięcia francuskich podatków. W najbardziej burzliwych rozmowach pojawiała się jeszcze mroczniejsza wersja – rzekomo za granicą, w razie potrzeby, łatwiej byłoby rozwiązać kwestię eutanazji.
Z kolei Anthony i Alain-Fabien aktywnie nagłaśniali ten konflikt w mediach: twierdzili, że siostra rzekomo nie mówi całej prawdy o rzeczywistym stanie ojca i podaje informacje w sposób, który jej odpowiada. Anthony udzielił nawet głośnego wywiadu, w którym mówił, że Delon bardzo „osłabł”, a psychicznie jest mu tak ciężko, że, według słów syna, „nie może patrzeć na swoje odbicie”.

Młodszy, Alain-Fabien, poszedł jeszcze dalej: opublikował w sieci ukryte nagranie rozmowy, w której, jak twierdzili bracia, Anuszka przekonuje ojca, by trzymał się od nich z daleka i kształtuje w nim odpowiednie nastawienie. Sens przesłania sprowadzał się do tego, że „traktują cię jak osobę bezradną” – mniej więcej w tym duchu. I mimowolnie zastanawiasz się: jak to było dla starszego, chorego człowieka żyć w atmosferze, w której bliscy walczą nie o życie, ale o opinię publiczną? Takie rodzinne spory wyczerpują siły nie mniej niż choroba – a do tego wszystko to na oczach całego kraju.
