Angie Dickinson była kiedyś niezwykle popularna. Była ozdobą hollywoodzkiego kina, ale wiek robi swoje. Niedawno 93-letnia aktorka pojawiła się na spacerze i przypomniała o swoim istnieniu. W ciągu swojego życia zagrała ponad 150 ról, dlatego nie bez powodu uważana jest za gwiazdę światowego przemysłu filmowego.

„Rio Bravo” to jeden z filmów, który otworzył jej drzwi do sławy. Z każdą nową rolą stawała się coraz bardziej znana i zachwycała swoim talentem aktorskim. Po tym filmie aktorka otrzymała nagrodę „Złoty Glob” w kategorii „Najbardziej obiecująca debiutantka”. Pracowała razem z Waynem, Nelsonem i Martinem, co po raz kolejny potwierdza światowy poziom gwiazdy filmowej.

W 1974 roku zagrała w filmie „Pepper”, co wywołało nową falę popularności Dickinson. Nawet krytycy byli wdzięczni za jej błyskotliwą grę aktorską, ponieważ była pierwszą kobietą, która zagrała sierżanta. Po jej debiucie inne aktorki zyskały więcej możliwości i nowych propozycji od reżyserów.

Wystąpiła również u boku Franka Sinatry. Inne gwiazdy filmowe również owocnie z nią współpracowały, ponieważ dorównywała ich poziomowi. Angie naprawdę pozostawiła po sobie znaczący ślad w kinematografii.

Jednak jej życie osobiste było znacznie bardziej skomplikowane. Przeżyła dwa rozwody i utratę córki, ale nawet tak tragiczne wydarzenia nie złamały jej. Ostatnią rolę zagrała w 2009 roku i natychmiast zniknęła z radarów.

Jej niedawne pojawienie się w prostej czarnej sukience przypomniało o tej legendarnej kobiecie, która podbiła Hollywood. Tak, teraz trudno ją rozpoznać, ale przez całe sześć dekad dumnie stała na szczycie kinematografii.
