W 1969 roku na ekrany trafił niezapomniany film z Johnem Voightem i Dustinem Hoffmanem. Historia nieoczekiwanej przyjaźni dwóch nowojorskich awanturników w filmie „Midnight Cowboy” z czasem stała się kultowa, a słynna piosenka Harry’ego Nilssona, rozbrzmiewająca na początku i na końcu filmu, do dziś cieszy się popularnością. Ale czy można powiedzieć, że w tym filmie nie ma błędów i wpadek filmowych? Wcale nie. Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Uwaga! Ten artykuł zawiera spoilery.
W 1969 roku miłośnicy kina na całym świecie byli świadkami narodzin nowej gwiazdy. Młody John Voight otrzymał rolę Joe Bucka i zagrał u boku uznanego już aktora Dustina Hoffmana, który wcielił się w postać Ratsa w filmie „Midnight Cowboy”.
Akcja filmu rozgrywa się w Nowym Jorku, a w centrum fabuły znajduje się dziwna, ale wzruszająca przyjaźń dwóch sprytnych mężczyzn. Bohater grany przez Johna Voita zarabia na życie jako gigolo, a Ratto w wykonaniu Hoffmana po prostu próbuje przetrwać wszelkimi dostępnymi środkami.

Film był nominowany do siedmiu Oscarów i zdobył trzy statuetki: za najlepszy film, najlepszą reżyserię i najlepszy scenariusz adaptowany.
Ponadto John Voight i Dustin Hoffman zostali nominowani w kategorii „Najlepsza rola męska”, a aktorka Sylvia Miles otrzymała nominację za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą.
Ten surowy film to nie tylko piękna opowieść o nieoczekiwanej przyjaźni dwóch obcych sobie ludzi. Pokazuje on również w sposób szczery i bez upiększeń trudy życia w mieście, walkę z samotnością oraz próby osiągnięcia amerykańskiego marzenia.
Legendarna scena z taksówką w filmie „Midnight Cowboy”
W filmie „Midnight Cowboy” jest sporo klasycznych scen. Jednak najbardziej znaną pozostaje prawdopodobnie kultowa scena z frazą „Idę!”, w której pojawia się Dustin Hoffman.
W tej scenie Voight i Hoffman idą ulicami Nowego Jorku, gdy nagle dosłownie znikąd wyjeżdża taksówka, omal nie potrącając aktorów. Chociaż scena ta wygląda jak znakomicie zrealizowany moment, podkreślający różne podejście bohaterów do życia w mieście, w scenariuszu jej nie było.

W rzeczywistości wszystko potoczyło się inaczej: kierowca nowojorskiej taksówki zmęczył się czekaniem i po prostu postanowił przejechać prosto przez plan filmowy. W rozmowie z Jake’s Takes John Voight opowiedział, jak naprawdę powstała ta legendarna scena z filmu „Midnight Cowboy”.
„Ktoś miał zatrzymać taksówkę, gdy przechodziliśmy przez ulicę, ale tak się złożyło, że osoba próbowała zatrzymać tego kierowcę, a on powiedział coś w stylu: »Do diabła, jadę«. Stał tam dziesięć minut, podczas gdy my się kręciliśmy, a on musiał pracować. Wkurzył się. To był nowojorski taksówkarz, zupełnie nie obchodziło go, że kręcą tu film” – wspominał John Voight.
„I oto rzucił się przez ulicę, a Dusty go zauważył, uderzył w samochód i wykrzyknął: »Idę, idę!«. Odegrał tę scenę w całości, a ja, obserwując to wszystko, powtarzałem sobie tylko jedno: »Nie wychodź z roli, nie psuj sceny, oto jest, ten moment«. A potem dodał coś w stylu: „Tak to można dostać odszkodowanie” albo coś w tym rodzaju. I zrozumiałem, że ta fraza od dawna gdzieś u niego tkwiła, żeby pewnego dnia zabrzmieć w filmie, i oto stało się to, co się stało”.
Błędy filmowe i pomyłki w „Midnight Cowboy”
Następnie Voight powiedział: „Zrobił to instynktownie, a my po prostu kontynuowaliśmy grę, a ja cały czas powtarzałem sobie: „Pozostań w scenie, pozostań w roli”. To nie jest moja scena, tu nie ma miejsca na żarty, po prostu nie wychodź z roli. I nakręciliśmy to, a potem powiedziano nam: „Mamy to ujęcie”. Odpowiedziałem: „Tak, mamy je!” Byłem tak szczęśliwy”.
Chociaż „Midnight Cowboy” zdobył Oscara dla najlepszego filmu, to podobnie jak większość obrazów nie uniknął błędów filmowych.
Widzowie zauważyli kilka nieścisłości, w tym scenę, w której koszula Joe Baka zmienia kolor z kadru na kadr. W jednym momencie ma na sobie czerwoną koszulę w stylu kowbojskim, potem bez żadnego wyjaśnienia pojawia się już fioletowa, a później wyrzuca ją w autobusie, jadąc na Florydę.

Kolejny taki moment można zobaczyć na początku filmu, kiedy Joe idzie po Nowym Jorku: jego kapelusz przy zmianie ujęć przesuwa się z tyłu głowy na czubek.
Dustin Hoffman otrzymał rolę Ratsa wkrótce po sukcesie filmu „Absolwent”. Mówi się, że tak bardzo pragnął tej roli, że poprosił jednego z producentów filmowych o spotkanie na rogu ulicy, sam przebrany za żebraka i proszący o drobne.
Ten nie rozpoznał aktora, dopóki Hoffman nie ujawnił, kim jest, i to właśnie ostatecznie przekonało wszystkich, że to właśnie on jest odpowiedni do roli Ratsa.
Kamyczek w bucie
Postać Hoffmana, Rats, kulała, a Dustin Hoffman miał sprytny sposób, by uczynić ten chód jak najbardziej przekonującym. Zasłynął tym, że wkładał kamyczek do buta, aby utykanie pozostawało takie samo w każdym ujęciu.
Chociaż za rolę Retsa Dustin Hoffman był nominowany do Oscara, finał „Midnight Cowboy” wywołał u części widzów zupełnie inne wrażenia.
Niektórzy zauważyli, że po śmierci jego postać wydaje się ledwo oddychać — klatka piersiowa wyraźnie nadal się porusza. A w scenie w autobusie, kiedy Joe zamyka Ratsu oczy, widać, jak lekko drga mu lewe oko.
Jednak niezależnie od błędów i przypadkowych niedociągnięć w tym filmie, „Midnight Cowboy” pozostaje klasykiem, który chce się oglądać wielokrotnie. Udostępnij ten artykuł znajomym na Facebooku, jeśli również lubisz ten film!
