Tego wieczoru planowałam spędzić miły czas z Megan. Starannie nakryłam do stołu, zapaliłam świece i czekałam z nadzieją w sercu.
„Mamo, to jest Grayson” – powiedziała Megan kilka godzin później, trzymając się za rękę mężczyzny, który wyglądał na starszego ode mnie.
Był wysoki, miał wyprasowany garnitur i równy, pewny siebie uśmiech.
„Erika, miło cię poznać” – powiedział, wyciągając rękę.
„Wzajemnie, Grayson. Megan nie wspomniała o… gościu” – odpowiedziałam, zmuszając się do uprzejmego uśmiechu.
Megan roześmiała się, ale brzmiało to wymuszenie. „Pomyślałam, że to będzie miła niespodzianka”.
Oczy Graysona błądziły po pokoju, jakby oceniając jego zalety.
Usiadłam naprzeciwko nich, czując narastającą niezręczną ciszę.

„No więc, Grayson”, zaryzykowałam, „czym się zajmujesz?”.
„Finansami. Inwestycjami”, odpowiedział spokojnie, nie odrywając wzroku od kieliszka.
„Finanse, tak?”, mruknęłam, spoglądając na Megan. „A ty, Megan, jak ci się podoba uniwersytet?”.
„Mamo… może uniwersytet nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów”.
„Co chcesz przez to powiedzieć?” – zapytałam, starając się zachować spokój. „Tak bardzo się staraliśmy, żebyś się tam dostała, pamiętasz?”.
„Z Graysonem czuję się wolna. On rozumie mnie tak, jak nikt inny”.
Moja irytacja dała o sobie znać. „I jak długo… to trwa?”.
Grayson wstał, poprawiając spinki do mankietów z lekkim, pogardliwym uśmiechem. „Jeśli pozwolicie, wyjdę na chwilę”.
***
Zdjęcie zamieszczono wyłącznie w celach ilustracyjnych.
Tego wieczoru siedzieliśmy w milczeniu, ledwo spróbowawszy kolacji. Mimo wszystko Megan wydawała się oczekiwać, że złagodnieję w stosunku do Graysona. Nagle ciszę przerwał ostry pukanie.
Megan otworzyła drzwi i zobaczyła młodą kobietę z zaczerwienioną twarzą i oczami, jakby płakała od kilku godzin.
„Rachel?” – wyszeptał Grayson. Jej wzrok był utkwiony w nim.
„Ty!” – syknęła Rachel. „Obiecałeś mi. Powiedziałeś mi, że jestem jedyna!”
Twarz Graysona zbladła. „Rachel, proszę… nie tutaj. To nie jest odpowiedni moment…”
„Nie jest odpowiedni moment?” – przerwała mu, a jej głos stawał się coraz wyższy z każdym słowem. „Musiałam cię znaleźć! Zainstalowałam GPS w twoim samochodzie, bo nie mogłam uzyskać od ciebie bezpośredniej odpowiedzi!”
Jej słowa przerodziły się w płacz. Twarz Megan wykrzywiła się ze zdziwienia. Poczułem ulgę. To była prawda, której potrzebowała, choć bolesna.
„To prawda?” Głos Megan był zimny. „Okłamałaś mnie?”
„Megan, posłuchaj. To… skomplikowane. Nie chciałem…”.
„Skomplikowane? Myślałeś, że możesz po prostu… dalej kłamać, przeskakując między nami? Ilu ich jeszcze jest, Grayson?”.
Otworzył usta, ale nie wypowiedział ani słowa. Megan zrobiła krok do przodu, popychając go rękami w kierunku drzwi.
Obrzydliwy odgłos uderzenia rozdarł noc, a Grayson bez ruchu upadł na chodnik. Przyłożyłam dłonie do ust i patrzyłam na niego z przerażeniem.

***
Zdjęcie zamieszczono wyłącznie w celach ilustracyjnych.
Według lekarza szpitalnego Grayson nie był w stanie wyjechać daleko, przynajmniej w tej chwili. W normalnej sytuacji zaleciłbym mu zatrzymanie się w hotelu, ale jedyny hotel w naszym mieście był zamknięty z powodu remontu.
Jednak odpowiedź Megan mnie zaskoczyła. Postanowiła wyjechać następnego dnia rano, nawet się nie oglądając. Nie pożegnała się i nie zapytała, jak się czuje.
„Ty robisz to lepiej, mamo” – powiedziała, wkładając kartę bankową Graysona do torebki. „Nigdy go nie kochałam. Wykorzystywałam go tylko dla pieniędzy, a jemu było to obojętne. Lubił mnie pokazywać jak trofeum. To była tylko relacja biznesowa”.
Jej słowa mnie poruszyły, chociaż i tak podejrzewałem, że ich związek nie był prawdziwy. Kiedy usłyszałem, jak otwarcie się do tego przyznaje, poczułem się głębiej, niż się spodziewałem. I tak odeszła, zostawiając mnie samą z Graysonem.
***
Minęło trochę czasu i zanim Grayson całkowicie wyzdrowiał, byłam już w nim beznadziejnie zakochana.
Był człowiekiem, który po prostu potrzebował prawdziwego kontaktu, kimś, kogo brakowało w moim życiu tak samo, jak mnie w jego.
Znaleźliśmy Megan w małej kawiarni w centrum miasta, zgodnie z wskazówkami jej przyjaciółki.
„Co wy tu robicie?” – zapytała Megan, a jej ton był chłodniejszy, niż się spodziewałam.
Grayson uśmiechnął się spokojnie. „Chcieliśmy tylko porozmawiać. Może wypijemy razem kawę?”.
Megan przewróciła oczami, ale nie odeszła. „Dobrze. Pięć minut”.
Usiedliśmy przy stoliku. Megan słuchała, spoglądając to na jednego, to na drugiego.
Zdjęcie ma charakter wyłącznie poglądowy.
„Po co tu w ogóle jesteś, Grayson?” – wyrwało się jej w końcu. „Próbujesz udawać ojca?”.

„Nie, Megan. Jestem tu, bo nie jesteś mi obojętna. I dlatego, że zasługujesz na możliwość podjęcia decyzji, czego naprawdę chcesz, bez presji ze strony mnie lub twojej mamy”.
„Cóż, już wiem, czego chcę. Mam wystarczająco dużo pieniędzy na twojej karcie, żeby przeżyć, dopóki nie znajdę kogoś innego. Tym razem kogoś młodszego”.
„Megan”, powiedziałam cicho, „jesteśmy tu, żeby przypomnieć ci, kim jesteś – osobą, która zawsze była odważna, mądra i niezależna. Nie chcę, żebyś rezygnowała ze swojego potencjału”.
„Dobrze, ale nie oczekujcie cudów. Nie zamierzam się podporządkować tylko dlatego, że wy dwie pojawiłyście się znikąd”.
***
Kilka dni później zadzwoniła do mnie Megan.
„Mamo… Może miałaś rację. Nie mam już dostępu do karty Graysona i nie mogę znaleźć stabilnego miejsca do życia. Żaden z tych mężczyzn nie traktuje mnie poważnie. Ja… tęsknię za moim poprzednim życiem, przyjaciółmi, kampusem”.
Zrobiła pauzę, a potem dodała: „Tak mi przykro. Myślę, że chcę wrócić na studia. Obiecuję, że tym razem się postaram, mamo”.
Kiedy to usłyszałam, poczułam, że znana mi Megan wraca, gotowa budować swoją przyszłość. Ciągły wpływ Graysona w jakiś sposób pomógł mi dotrzeć do niej tak, jak wcześniej nie potrafiłam.
Kiedy odłożyłam słuchawkę, Grayson spojrzał na mnie z dumnym uśmiechem. „Kocham cię. Razem damy radę”.
