Prawdziwa historia tej hollywoodzkiej gwiazdy jest o wiele bardziej porywająca niż jakikolwiek z jego filmów.

Był chłopcem, za którym uganiały się wszystkie dziewczyny i idolem wszystkich nastolatków w latach 80. — miał twarz, która wydawała się stworzona do plakatów, pudełek na lunch i okładek magazynów.

Z potarganymi ciemnymi włosami, rozbrajającym uśmiechem i cichym urokiem sprawiał, że niezręczne szkolne zauroczenia wydawały się czymś osobistym.

Jednak za idealnie skadrowanymi zdjęciami i wizerunkiem obiektu westchnień kryła się mroczna historia.

Całkowicie nieprzygotowany do sławy
Znany z kultowych filmów z lat 80., takich jak „St. Elmo’s Fire”, „Pretty in Pink”, „Mannequin” (1987) i później „Weekend at Bernie’s”, aktor ten szybko stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych młodych gwiazd Hollywood.

Urodził się jednak w 1962 roku w Westfield w stanie New Jersey jako trzecie z czterech dzieci. Jego matka pracowała w gazecie, a ojciec zajmował się inwestycjami i akcjami – była to typowa, ciężko pracująca rodzina, daleka od blasku i przepychu Tinseltown.

„Kiedy byłem młody, nie byłem w ogóle przygotowany na sukces. Nie znałem nikogo, kto odniósłby sukces w show-biznesie lub był sławny” – powiedział kiedyś. „Poza tym nie miałem do tego odpowiedniego temperamentu. Uwaga sprawiała, że się wycofywałem”.

Prawdziwa historia tej hollywoodzkiej gwiazdy jest o wiele bardziej porywająca niż jakikolwiek z jego filmów.

W latach licealnych stało się jasne, że ta przyszła gwiazda ma wielką pasję do występów. Jednak jego lata szkolne nie były usłane różami.

„Czułem się bardzo samotny w szkole. Po prostu nie czułem się tam na swoim miejscu” – powiedział kiedyś.

Po ukończeniu szkoły zapisał się na studia aktorskie na Uniwersytecie Nowojorskim, ale po dwóch latach został z nich wydalony.

„Tak naprawdę nie chodziłem [na zajęcia]” – jak sam później stwierdził.

W łóżku z Jacqueline Bisset
Biorąc pod uwagę, że właśnie został wyrzucony ze szkoły, nic nie mogło przygotować młodego, aspirującego aktora na to, jak szybko przebije się do branży filmowej. Zaledwie kilka tygodni po bezceremonialnym zwolnieniu postanowił odpowiedzieć na ogłoszenie w gazecie dotyczące roli w filmie Class, w którym zagrała Jacqueline Bisset.

„Czekałem godzinami wraz z 500 innymi młodymi ludźmi i zadzwonili do mnie. To było zupełnie nieoczekiwane. W jednym tygodniu chodziłem do szkoły, a w następnym leżałem w łóżku z Jacqueline Bisset. Pomyślałem: „Robię coś dobrze” – wspomina.

Po zagraniu Jonathana w filmie „Klasa”, w którym romansował z matką swojego współlokatora z liceum (Jacqueline Bisset), urodzony w New Jersey aktor nagle stał się tematem rozmów całego miasta.

„Wtedy [NYU] zaproponowało mi powrót, opłacenie czesnego i możliwość wykorzystania [filmu] jako niezależnego studium. Powiedziałem im, żeby się pieprzyli”.

Kilka lat później, w 1985 roku, osiągnął wielki sukces dzięki filmowi „St. Elmo’s Fire”. Pomimo surowych recenzji film okazał się ogromnym hitem, a w rolach głównych wystąpili tacy potężni aktorzy, jak Rob Lowe, Judd Nelson, Emilio Estevez i Demi Moore.

Prawdziwa historia tej hollywoodzkiej gwiazdy jest o wiele bardziej porywająca niż jakikolwiek z jego filmów.

Nasza gwiazda była niezaprzeczalnie magnesem przyciągającym widzów do kin, ale jego reputacja ucierpiała, ponieważ został zaliczony do grupy młodych aktorów – niektórych o wątpliwym talencie i znanych ze swojej arogancji i imprezowego stylu życia. Nazwano ich „Brat Pack”.

W 1986 roku ugruntował swoją pozycję jako idol nastolatek. Występując u boku Molly Ringwald w filmie Pretty in Pink, zasłynął swoim spokojnym urokiem i wrażliwą, subtelną prezencją, które podbiły serca widzów na całym świecie.

A teraz może domyślacie się, o kim mowa? Zgadza się, to nikt inny jak Andrew McCarthy!

Walka o wiele trudniejsza
W swojej autobiografii „Brat: An 80s Story” Andrew otwiera okno na pełen blasku hollywoodzki wir, w który nagle został wrzucony. Pobyt w Chateau Marmont i dzikie imprezy w domu Sammy’ego Davisa Jr. stały się częścią rutyny. Podczas jednej z hotelowych imprez zauważył „uroczą młodą kobietę z fryzurą typu pixie”.

Młody aktor próbował nawiązać rozmowę, ale „Courteney Cox nie była mną zainteresowana” – napisał.

Dziś Andrew McCarthy jest uznanym aktorem i trwałym symbolem swojego pokolenia – zajmuje 40. miejsce na liście 100 największych gwiazd nastolatków wszech czasów stacji VH1. Oprócz aktorstwa zasłynął również jako reżyser, zwłaszcza dzięki pracy nad serialem „Orange Is the New Black”.

Prawdziwa historia tej hollywoodzkiej gwiazdy jest o wiele bardziej porywająca niż jakikolwiek z jego filmów.

Kiedy jednak pojawił się na scenie w latach 80., wschodząca gwiazda potajemnie toczyła znacznie trudniejszą walkę. Ani jego koledzy z planu, ani prasa, ani nawet on sam nie zdawali sobie w pełni sprawy, że popada w alkoholizm. Od czasów liceum palił marihuanę i pił alkohol towarzysko, ale w końcu sytuacja wymknęła się spod kontroli.

„Na przykład w filmie Pretty in Pink ludzie mówili: »Och, jest taki wrażliwy i uroczy w tym filmie«. Ja przez cały film miałem kaca… Myślałem: »Boże, boli mnie głowa. Umieram. Muszę się położyć«. Ale w filmie wyglądałem inaczej” – powiedział Andrew w programie ABC 20/20 w 2004 roku.

Wyjaśnił również, dlaczego alkohol stał się dla niego tak ważnym wsparciem.

„Kiedy się bałem, alkohol dodawał mi odwagi” – przyznał McCarthy. „Czułem się pewny siebie, seksowny, panujący nad sytuacją, kontrolujący i silny – nie czułem żadnej z tych rzeczy w swoim życiu”.

Punkt zwrotny
W 1989 roku nastąpił jednak punkt zwrotny w jego życiu. Gwiazda rzuciła picie tuż przed rozpoczęciem zdjęć do komedii Weekend u Berniego. Aby pozostać trzeźwym, całkowicie wycofał się z życia towarzyskiego, co nie stanowiło dla McCarthy’ego, który uważa się za introwertyka, większego problemu.

„Bardzo dobrze czuję się sam i zawsze tak było” – powiedział w 2020 roku. „Zauważyłem, że ludzie robią wszystko, aby uniknąć samotności, i wpadają przez to w wiele kłopotów. Uważam, że wiele nieszczęść wynika z prób uniknięcia samotności”.

Jednak podczas kręcenia filmu Jours tranquilles à Clichy ponownie pojawiła się pokusa alkoholu, gdy jeden z kolegów z planu zaproponował mu piwo. Kiedy podniósł puszkę, jego ręce zaczęły drżeć, co było wyraźnym sygnałem, że znalazł się na krawędzi niebezpiecznego spadku.

Prawdziwa historia tej hollywoodzkiej gwiazdy jest o wiele bardziej porywająca niż jakikolwiek z jego filmów.
Potem nastąpiły trzy lata, które później nazwał „straconymi i bolesnymi”. Pewnego ranka, cierpiąc na silnego kaca i drgawki, upadł na podłogę w łazience, płacząc nad stanem, w jakim znalazło się jego życie.

McCarthy opowiedział również o swoim krótkim romansie z kokainą w latach 80.

„Jeśli ktoś ją miał, to ja też ją brałem” – przyznał, dodając, że głównie podsycało to jego picie. Jednak na planie filmowym rzadko sięgał po narkotyki, wyjaśniając: „Byłem wystarczająco niespokojny – nie potrzebowałem dodatkowej kokainy”.

Bardziej surowy wygląd
W 1991 roku chłopięcy blask McCarthy’ego zniknął, ustępując miejsca bardziej surowemu, doświadczonemu wyglądowi. W swoich swobodnych dżinsowych koszulach i z łatwym w obejściu urokiem wyglądał na przystępnego i zrelaksowanego.

Na pozór nadal był znaną twarzą na czerwonych dywanach, a jego pewność siebie pozostała nienaruszona. Jednak w głębi duszy nadal zmagał się z uzależnieniem. W wieku 29 lat podjął przełomową decyzję. Zgłosił się na odwyk, przeszedł program detoksykacyjny i zobowiązał się do życia bez alkoholu i narkotyków.

Ten wybór zapoczątkował zupełnie nowy rozdział: skupiony na trzeźwości, samoświadomości i powolnej odbudowie zarówno kariery, jak i poczucia celu. Odszedł od niekończących się hollywoodzkich imprez i na nowo odkrył, co to znaczy żyć pełnią życia i uczciwie.

Jego kariera również ewoluowała. Od błyskotliwych filmów dla nastolatków McCarthy przeszedł do reżyserowania uznanych seriali telewizyjnych, takich jak Orange Is the New Black i Gossip Girl. Skupił się również bardziej na filmach niezależnych.

Oprócz tego, że jest aktorem i reżyserem, gwiazda filmu „St. Elmo’s Fire” zdobyła również uznanie jako utalentowany pisarz i autor książek podróżniczych. W 2010 roku otrzymał tytuł Dziennikarza Podróżniczego Roku i od tego czasu współpracuje z czołowymi magazynami, takimi jak National Geographic Traveler i Men’s Journal.

„Ludzie pytają: »Jak aktor może zostać pisarzem podróżniczym? To ciekawe. To dwie zupełnie różne rzeczy«. Ale dla mnie są dokładnie takie same. Obie dziedziny wyrażają się w ten sam sposób, ponieważ obie polegają na opowiadaniu historii, a ja właśnie w ten sposób się komunikuję. Obie są wyrazem kreatywności” – powiedział McCarthy.

„Podczas podróży jestem po prostu lepszą wersją siebie” – dodał w innym wywiadzie dla NJ Monthly. „Jesteś bardziej wrażliwy, jesteś obecny w świecie, twoja „zmysł pająka” jest wyostrzony. ”

Żona Andrew McCarthy’ego
9 października 1999 roku McCarthy poślubił swoją ukochaną z czasów studiów, Carol Schneider – prawie 20 lat po tym, jak po raz pierwszy się umówili.

Później wyjaśnił, dlaczego skontaktował się z nią po tylu latach:

„Spotkałem kogoś, kto powiedział, że widział Carol i jej chłopaka i wydawali się naprawdę szczęśliwi, i z jakiegoś powodu nie dawało mi to spokoju przez tydzień. Zadzwoniłem do niej i zapytałem, czy naprawdę jest z tym facetem, i zaprosiłem ją na kawę”. W 2002 roku para powitała na świecie syna, Sama, który również poszedł w ślady ojca i został aktorem. Ostatecznie rozwiedli się w 2005 roku.

Następnie, 28 sierpnia 2011 roku, McCarthy poślubił irlandzką pisarkę i reżyserkę Dolores Rice. Para ma dwoje dzieci, Willow i Rowan.

Prawdziwa historia tej hollywoodzkiej gwiazdy jest o wiele bardziej porywająca niż jakikolwiek z jego filmów.
McCarthy z żoną Dolores Rice podczas premiery filmu „Shrek Forever After” w 2010 roku / David Shankbone
Teraz, prawie 40 lat po swojej pierwszej przełomowej roli, aktor, który niegdyś sprawiał, że całe pokolenie nastolatek mdlało z zachwytu, jest pamiętany nie tylko ze względu na swoje filmy, ale także za życie, które odbudował, wyzwania, przed którymi stanął, oraz dziedzictwo, które nadal kształtuje.

W jego oczach nie ma już młodzieńczego zachwytu, zamiast tego pojawiają się zmarszczki świadczące o cichej intensywności. Po latach spędzonych w Hollywood wypracował sobie pewną zbroję i ogólny dystans do branży. Nostalgia nie jest jego mocną stroną – nawet jeśli chodzi o jego własną przeszłość.

Co dziś myśli o swoich filmach z lat 80.
McCarthy jest skromny, jeśli chodzi o trwały wpływ, jaki jego kultowe filmy wywarły na kobiety w pewnym wieku, nawet jeśli nie do końca rozumie to zamieszanie. „To miłe” – mówi. „To ich doświadczenie, ale w tej chwili nie ma to ze mną zbyt wiele wspólnego. Nie czuję zbytniej nostalgii za przeszłością”.

Jednak nadal jest uwielbiany przez fanów. „Nadal tak samo wspaniały jak zawsze ❤️” – napisał jeden z nich. „Naprawdę dobrze się starzeje ❤️” – dodał inny. Trzeci skomentował: „Rany, jesteś wspaniały”. Kolejny fan napisał: „Andrew! Tak się cieszę, że widzę cię na Instagramie, jesteś przystojniejszy niż kiedykolwiek!”.

Z biegiem czasu McCarthy wyrobił sobie imponującą karierę jako reżyser, nadzorując produkcję prawie stu godzin programów telewizyjnych. Obecnie jest ojcem trójki dzieci i cieszy się dość normalnym życiem rodzinnym w West Village wraz ze swoją drugą żoną.

„Oczywiście uwielbiam swoje dzieci” – wyznał.

Prawdziwa historia tej hollywoodzkiej gwiazdy jest o wiele bardziej porywająca niż jakikolwiek z jego filmów.
Andrew McCarthy podczas 29. corocznej gali Webby Awards, która odbyła się 12 maja 2025 r. w Cipriani Wall Street w Nowym Jorku. (Zdjęcie: John Nacion/Variety via Getty Images)
Biorąc pod uwagę, jak potoczyły się losy wielu rówieśników Andrew, którzy osiągnęli sławę w młodym wieku, naprawdę niesamowite jest to, że udało mu się wyrwać z uzależnienia i chaosu, wychodząc z tego silniejszym.

Jaka inspirująca i niesamowita historia życia. Dziękujemy Ci, Andy, za wszystkie wspaniałe filmy i za to, że nadal zaszczycasz nasze ekrany swoimi perełkami!