Mam 74 lata i nigdy nie przypuszczałam, że przyjdzie mi kiedyś opowiadać historię o własnym wnuku — gorzką, bolesną, a zarazem dającą do myślenia. Nazywam się Helena. Od ponad dwudziestu lat jestem wdową, a syna mojej córki, Kacpra, właściwie wychowałam sama. Anna zmarła podczas porodu, natomiast ojciec chłopca, Marek, niedługo później zniknął, zostawiając mnie samą z niemowlęciem. Nocami pracowałam w pralni, a w weekendy sprzątałam biura, by mój wnuk zawsze miał ciepły posiłek, czyste ubrania i ciepłe łóżko.
Gdy przeprowadziłam się do domu opieki, zostawiłam własnemu wnukowi zaledwie kilka dolarów
